Chwila, która zabiera wszystko

To była chwila.
 
Dla jednych to chwila na odgarnięcie włosów, nic nie ważna. Dla innych to złość, która opiewa całe ciało, za skarpety i kubek brudny, co zostawiony na blacie wkurza. Dla jeszcze innych to uśmiech, pora roku jest chwilą, dosyć niepozorną. Nic nie znaczącą chwilą.
p
Ludzie chwili nie szanują, może dlatego, że zbyt ulotną jest. Ludzie nie gromadzą jej po kieszeniach, nie gracą swojego barku, nie kolekcjonują w portfelu wraz ze stertą starych paragonów. Jest i jej nie ma.
 
Chwila, która przekreśla życie też jest
 
Był dzień, ponuro, babcia odebrała ją z przedszkola. W ręku mała dziewczynka trzymała laurkę z przyklejoną watą, która miała imitować śnieg. Jej laurki zawsze miały swoje miejsce, pomiędzy magnesami na lodówce, a przylepną listą zakupów. Zawsze z pełną precyzją przyczepiała je tam ona sama. Składowisko laurek wyglądało okropnie, psuło piękną nową kuchnię, którą zamontowali jej rodzice. 
 
Jedna z nich była w samym centrum, dominująca, otoczona innymi. Nie była wyjątkowa na pierwszy rzut oka. Standardowy dziecięcy bazgroł. Mama, tata, dziecko i czarna kropka – imitacja świnki morskiej, zwanej Kaizikiem, Kazimirzem, Kazkiem.
 
Była wiosna, przedwiośnie, kiedy babcia odebrała ja z przedszkola. W ręku mała dziewczynka trzymała laurkę z ogromnym, koślawym sercem, które narysowała dla rodziców. Babcia była dziwna, roztrzęsiona, nieobecna. Dziewczynka zaczęła opowiada historie laurki i o tym kto tam jest. Był na niej ten bazgroł z lodówki. Mama, Tata, Ona i czarna kropka.
 
Babcia zaczęła płakać. Nie umiała nic wydusić z siebie, poprosiła ją o kredki, którymi narysowała na laurce skrzydła, przy mamie i tacie.
 
To była  właśnie ta chwila, która zabrała ich oboje z jej świata. 
p
Babciu! – krzyknęła. Zobacz, to są skrzydła, prawdziwe skrzydła, dzięki nim zobaczę mamę i tatę. Proszę, kup mi. Babcia nie mogła na to pozwolić, bo obawiała się, że owe skrzydła nie pozwolą jej na spełnienie największego marzenia, a rozczarowanie, że nigdy nie poleci do rodziców będzie większe.
Jej dziecięca wyobraźnia pozwoliła uwierzyć, że może latać.
Uparte to dziewczę było. Z białej kartki papieru zrobiła skrzydła, skrzydła o kształcie prostokąta, które umocowała za pomocą taśmy do bluzki. Zupełnie nie przypominało to skrzydeł, jednak w jej oczach były to skrzydła, które miały unieść ją do nieba. Zdjęła z lodówki wszystkie laurki i zmęczona zasnęła.
p
Kiedy babcia uchyliła jej drzwi do pokoju, spostrzegła ją śpiącą z pogniecionymi kartkami papieru na plecach i z mocniej pogniecionymi laurkami, które chciała zostawić swoim rodzicom w niebie i które w tamtym momencie mocno ściskała w rękach.
Babcia nie zastanawiając się, zabrała kartki i odłożyła wszystkie do szafki, żeby na drugi dzień przywiesić je z powrotem do lodówki.
Nastał świt. Pomimo sędziwego wieku, kobieta usłyszał coś co wstrząsnęło ją na zawsze.
0
Babciu! Udało się! Byłam w niebie!
p
p

∗∗∗

Sztuką jest zacząć się uczyć wiary w swoje marzenia (banał), uczyć się determinacji, szukać siły do zrealizowania pozornie czegoś niemożliwego. Warto zacząć od teraz, bo jak widać, wiara pozwoli dokonać niemożliwego, jak tej małej dziewczynce. Nikt z Was nie był w niebie,  nikt z Was nie wierzy, że jest to możliwe.
Małej dziewczynce udało się w nim być.
p
∗∗∗

angel-554248_1920

Dziękuje, że wpadłaś z wizytą. Jeżeli chcesz być na bieżąco zapraszam tutaj Facebook i tutaj Instagram. Do miłego!


12 comments

  1. Eli Milamalim says:

    Wiesz co ja sobie myślałam czytając, boże ta dziewczynka naprawdę skoczyła z jakiegoś okna, bo chciała polecieć! Ufff – nie wiem dlaczego, nie mam pojęcia dlaczego taka myśl wlazła mi do głowy! W każdym razie, to pokazuje, jak bardzo nieskażeni jesteśmy jako dzieci. Jak mało do szczęścia jest nam potrzeba i jak wiara czyni cuda! Nasuwa mi się również myśl, dlaczego nie możemy tej dziecięcej wiary zabrać w życie dorosłe! Dlaczego? Czy coś się zmienia? Przecież jako dorośli ludzie możemy więcej i mamy więcej opcji, możliwości rozwiązań. Wystarczy wierzyć i działać!

Dodaj komentarz