Kiedy wiesz, że zostało Ci trzy miesiące życia. Co zrobisz?

105H

*

Kiedy ona się o tym dowiedziała była zwyczajna. Pracowała, snuła plany zamążpójścia w kolejnym roku. Miała jakieś swoje hobby. Lubiła jeździć konno. O tak bez specjalnych wyczynów, właściwie to chyba jeździła jak była mała. Jej życie nie przypominało tego szalonego z serialu. Denerwowała się na rząd, mówiła, że uczy się niemieckiego i wyjedzie. Żyła chyba przeciętnie, bez szaleństw. Kiedy kończyła prace w domu czekał na nią komputer, facebook, rower, książka, narzeczony. Przeciętność. Jeden wyjazd na wakacje za granice w przeciągu roku, czasami obiad w restauracji.

Kiedyś przyszła do mnie. Znajoma to za dużo powiedziane, klienta, która czasem lubiła ze mną rozmawiać o tak w przelocie, bo trochę czasu ma do pracy.

Co byś zrobiła, gdybyś za trzy miesiące miała zniknąć?

Głupie pytanie zadajesz, no ale ok. Kiedyś, kiedy byłam sama, rzuciłabym wszystko i szalała. Teraz wydaje mi się to głupie. Uporządkowałabym swoje sprawy, zrobiła w końcu upoważnienie do rachunku oszczędnościowego dla męża. Skasowałabym swoje konta w internecie, bo nie chciałabym, żeby ludzie stawiali mi świeczki jakieś z nawiasów. Nie poszłabym do pracy -zażartowałam głupio- do końca życia. Jedyne czego bym chciała to spędzić ostatnie chwile z moim mężem. Powiedziałam, że to jest gdybanie, że łatwo mi mówić, bo jest to czysto hipotetyczna sytuacja i nie wiem co bym zrobiła, bo może okazałoby się, że płakałabym nie wychodząc z domu zawinięta w kocyk.

Ona kontynuowała te dziwne pytania. A uważasz, że wykorzystałaś to życie jak tylko mogłaś? Okeeej. W tym momencie coś mi kazało włączyć myślenie, czy aby na pewno są to  hipotetyczne pytania. Ale o nic nie pytałam, pewnie jak to często bywa, jest jakieś podejrzenie, które jak w wielu przypadkach skończy się na podejrzeniu i nic z niego nie wyjdzie. Nawet się o nic nie pytałam, bo byłam święcie przekonana, że to o to chodzi i nie chciałam ingerować w prywatność obcej mi osoby.

A przecież śmierć nas nie dotyczy, jesteśmy młodzi, nic nam nie dolega. Młodzi ludzie, których znamy nie umierają, umierają znajomi innych których nie znamy.

Żyć jak przeciętny Kowalski

Wiesz, bo ja mam wrażenie, że zmarnowałam, że żyłam zwyczajnie, wszystkiego się bałam, bałam się ryzyka, bałam się tego co pomyślą o mnie inni. I wiesz żałuje, że żyłam nijak, nijak, dosłownie nijak. Ej. Co ty gadasz kobieto- odpowiedziałam. Ale sama nie wiedziałam co odpowiedzieć, bo skoro ona tak czuła to w jej mniemaniu może faktycznie tak było. Skończyłam studia, poszłam do pracy, nie ryzykowałam niczym, nie dotknęłam tego życia, nie poczułam jego smaku. Kiedyś lubiłam biegać i nawet nie chciało mi się czegoś z tym robić. To tylko bieganie, ale mogłam brać udział w maratonach. Lubiłam robić zdjęcia i co?! I na lubieniu się skończyło.  Ale dobra, tak mnie na przemyślenia wzięło -uśmiech od ucha do ucha- Ja już lecę do pracy, przyjdę w następnym tygodniu.

Minął tydzień, a ja nawet nie pamiętałam o tej rozmowie, bo nie miała ona tak melancholijnego wydźwięku jak zapewne wyobrażacie sobie ją czytając powyższy dialog. „Znajoma” nie przyszła po tygodniu tak jak obiecała. Dało mi to trochę do myślenia, czy może coś jednak było na rzeczy, że ni z gruchy ni z pietruchy poruszyła ten temat. Minęły dwa tygodnie i znowu ją ujrzałam, była dziwnie opalona jak na zimę. Opalenizna przykuła uwagę. No dobra- solar i te sprawy- co mi do tego. Proszę wybaczyć ale nie mogłam odebrać towaru, bo wyjechałam i tu padła dziwna nazwa czegoś w Ameryce. Zabrała co miała zabrać i trzasnęła drzwiami mówiąc, że się śpieszy, bo o ostatni dzwonek- dziwna dziewczyna pomyślałam.

Wiedziałam o niej  jakieś skrawki informacji, imię, wiek mniej więcej. To była prosta relacja z klientem. Od tamtej pory nie widziałam jej ale po kilku miesiącach usłyszałam, jak koleżanka opowiada o siostrze koleżanki (miasto 60 tys jest bardzo małe), która dowiedziała się, że jest już za późno, diagnoza jest jednoznaczna i wyniszczająca. Po kilku miesiącach nie walki, egzystencji, zmarła. Nie trudno było zebrać fakty do kupy. Zamurowało.

W banale ciesz się życiem coś jednak jest

Było to dwa lata temu. Człowiek zapomina o takich rzeczach. Nie myśli w natłoku swoich spraw. Za to się kłóci i złości o zbitą szklankę, oto, że ktoś wlezie Ci w kolejkę, że mąż zapomina o Twoich urodzinach. I tak, to konkluzja i jedna w tych gadek jak bardzo trzeba kochać życie. Ale jest ono jedno i w każdym momencie może się skończyć, a ty nawet nie będziesz miała być z czego dumna.

Baw się, próbuj, ryzykuj, żeby nie żałować. Celebruj najważniejsze chwile z rodziną- jeżeli są dla Ciebie ważne. Oddaj się pasji. Jak jest Ci źle -zmieniaj. Poznawaj. Nie bój nowych wyzwań. Nikt za ciebie niczego nie przeżyje. Odgrzebuj marzenia. Złość się mniej o te głupie zbite szklanki.

A kiedy dorwie Cię niechęć do życia, przeczytaj ten tekst jeszcze raz.


 Dziękuje, że wpadłaś z wizytą. Jeżeli chcesz być na bieżąco zapraszam tutaj Facebook i tutaj Instagram. Do miłego!

Tagi:

Related Posts

by
Witaj. Nazywam się Ania.Keep calm i wstaw wodę na kawę.
Next Post

Comments

    • Kasia P.
    • 13/05/2015
    Odpowiedz

    Znan to uczucie, kiedy odchodzi Twoj bliski. Coś boli, diagnoza i zegar nagle tyka sto razy szybciej. Cieszysz sie ostatnimi chwilami, pozniej jest pogorszenie i koniec. Gaśnie lampka. Szkoda, że po takich przykladach człowiek sobie cos uswiadamia. Ale życie plynie dalej, zaduma zostaje

    • Malwina
    • 13/05/2015
    Odpowiedz

    Dzisiaj miałam chwile zwątpienia w to co robię, dzięki za tekst. Ostatnie zdanie tak bardzo motywujace!

    1. Odpowiedz

      No to piona i do roboty!

  1. Odpowiedz

    Cudny tekst! Świeczki w oczach. Taka jest rzeczywistość. Żyjemy. Ale co to za życie? Pogoń za pracą. Pogoń za kasą na rachunki. Szczypanie się z każdą złotówka bo szkoda. Zero luzu. Zero szczęścia. Tylkopo co? Co to za życie? Czekanie. Odkladanie. Jakieś zawieszenie! Nie życie.

    1. Odpowiedz

      Dlatego ja staram sie brać wszystko za fraki, nie żyć jak Kowalski. Trzeba ryzykować i spełniac nawet te małe rzeczy. Dla jednych małe dla drugich duże dla ciebie ważne.

    2. Odpowiedz

      Kudos to you! I hadn’t thguhot of that!

    3. سلام،زیبا بود؛ یک نیایش ما هنوز تا بارش فاصله داردکشتی مساز ای نوحطوفان نخواهد آمدبر شوره زار دل هاباران نخواهد آمدرفتی کلاس اولاین جمله را عوض کنآن مرد تا نیاید باران نخواهد آمد

  2. Nie mozna bac sie zycia, a czesto ludzie boja sie swoich wyborow bo mysla, ze nie ma co przesadzac, bo jak sie ma na mleko, platki, owoce i miesa to jest juz spoko. A jak sie zaryzykuje to mozna sobie zrobic ku ku.

  3. Staram się żyć pełnią życia, ale nie zawsze jest to możliwe. Czasami spinam się, denerwuje jakimiś glupotami. I po co?!

  4. Odpowiedz

    Dziękuję za ten tekst. Wzruszył mnie ogromnie.

    Czasami myślę sobie o mojej przeszłości i mam poczucie straconego czasu. Mnóstwa straconego czasu. Na przykład to lubienie zdjęć, o którym piszesz. Tyle rzeczy chciałam się nauczyć, a nie spróbowałam. Mogłam gotować, dekupażyć, malować, zrobić kurs florystyki…. Czas uciekał mi przez palce. Pustka i marazm. Choć się starałam, choć walczyłam o siebie – mam niedosyt. Mogłam więcej. Mogłam bardziej. Mogłam być, a nie byłam.

    Zrozumiałam to, do kiedy zostałam mamą. Gdy mam mniej czasu, gdy z wielu rzeczy dla siebie trzeba rezygnować. To oczywiście radosna rezygnacja – jest wspaniale. Jestem wdzięczna mojej córeczce za to, że nauczyła mnie, jak bardzo PEŁNE mogą być nasze dni. Jak szanować czas. Jak wielkim darem jest każdy dzień.

    Pozdrawiam!

    1. Odpowiedz

      Oleńko ja myśle, że jeszcze dla siebie wygospodarujesz troche czasu na swoje własne małe przyjemnosci. Zrób to jeżeli znajdziesz chwile wolnego.

      Pozdrawiam 😉

  5. Odpowiedz

    W ostatnim tygodniu byłam na dwóch pogrzebach i chcąc nie chcąc zaczęłam zastanawiać się nad swoim życiem i tym, jak ono wygląda. Nad priorytetami, bliskimi mi osobami i lękiem przed utratą ich. W życiu najważniejsze są osoby, które kochamy. Nie dobra, które zbieramy. Nie nowe mieszkanie, wyjazd na Hawaje czy buty za 2 tysiące. Uśmiech męża, łza w oku mamy i uszczypnięcie od taty. To się dla mnie liczy. :) I tak przeżyłabym 3 miesiące życia – z bliskimi.

    1. Odpowiedz

      Trzeba się cieszyć bliskimi, docenić, że ich się ma, ale przy tym fajnie mieć Hawaje. Ale co nam Hawaje, kiedy nie umiesz dostrzec bliskich

  6. Żyj pełnią życia na codzień – niby banał i truizm, ale to doskonała recepta na życie. Trzeba doceniać to, co się ma, kochać ludzi, uśmiechać się do każdego nawet najmniejszego drobiazgu. Tylko takie życie ma sens.

    1. Odpowiedz

      <3

  7. Za często przejmujemy się mało ważnymi głupotami… Za rzadko doceniamy te najistotniejsze momenty naszego życia. Nawet jeśli ktoś ma tylko te ‚chwile’ – i tak warto dla nich się uśmiechnąć:)

    • albin
    • 19/05/2015
    Odpowiedz

    ktos mi kiedys powiedzial ,,nigdy nie zaluj przeszosci,, prawda ,…nie ma sensu, i tak nie da sie wrocic i cos zmienic,

    nawet jezeli juz wiele czasu nie zostalo ,by cos jeszcze zrobic (lub nadrobic), napewno znajdzie sie cos z przeszlosci warto wspomniec i byc szczesliwym z tego powodu , trzeba to tylko,znalezc nawet teraz.

    i tak jakos przychodza mi na mysl slowa ”Nie do nas należy decydować o czasie, jedyne co możemy, to decydować o tym co zrobić, w czasie, który został nam dany…”

    1. Odpowiedz

      Mądre słowa!

  8. Dzień dobry Anielno :)

    Mi się zmieniło postrzeganie życia w styczniu, po śmierci teściowej. Dwa lata choroby, próby umacniania związku z partnerem.. patrzenia jak piękna kobieta zaczyna „maleć” a wątpić.
    Ktoś by powiedział, tylko teściowa, przecież krótko ją znałam – a jednak człowiek, wspaniały człowiek, który gasł w oczach.

    Pracuję w korporacji, po pogrzebie zdecydowałam się na odważne kroki, których może nigdy bym nie podjęła? Buduję kurnik, za jakiś czas będę hodowcą :) Zaczęłam też pisać blog – inny niż Pani, ale czuje się lepiej.

    Na Pani blogu jest tak ciepło.. miło, inaczej. Zapraszam też do siebie, koleżanka powiedziała mi, że jesteśmy z jednego miasta :)

    1. Odpowiedz

      Witaj! Nie Pani, jestem Ania :)

      Życzę powodzenia w realizacji swoich marzeń. Odważny krok rzucić wszystko! Wow!

      Powodzenia w blogowaniu!!!

      1. :* :)

        1. Odpowiedz

          Currently I’m doing the finishing applique stitch on a stain glass window wall hanging for a friend (beginning stages of alhziemers) she has quite a stash of unfinished projects she wants me to finish.

  9. Popłakałam się. Uderzyłaś w najczulsze struny. Dziękuję za to oprzytomnienie.

    1. Odpowiedz

      Je weet blijkbaar precies wat Allah bedoelt met de velcehilrsnde teksten in de koran en hadith! Knap, hoor. Zeker als je bedenkt hoeveel teksten er zijn waarbij geleerden er nog steeds niet over uit zijn, wat er precies bedoeld wordt! Nazima zegt duidelijk dat dit haar beleving is, ze legt aan niemand op om het met haar eens te zijn. Waarom dan zo reageren? Waarom niet gewoon haar in haar waarde laten? Laten we elkaar benaderen met liefde en respect en het oordeel overlaten aan God.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

47 shares

INSTAGRAM