Moda, której potrzebujesz- minimalizm

with 8 komentarzy

*

Minimalizm to nowy trend, który z tygodnia na tydzień rośnie w siłę. Trend, którego nieświadomie jestem zwolennikiem i wyznawcą. Minimalizm jest wyzbywaniem się tego co niepotrzebne. To bezwzględny zakaz gromadzenia przedmiotów i pochłaniaczy czasu oraz zagracania swojej przestrzeni. Szkoda, że nikt nie wynalazł jeszcze minimalizmu myśli. Czasem przydałoby mi się coś takiego, bo myśli/pomysły mogą również przytłoczyć.

 

Dlaczego trwa moda na minimalizm?

 

A dlaczego nie. Żyjemy w świecie konsumpcjonizmu. Myślimy, że więcej świadczy o naszym dobrobycie, że więcej znaczy lepiej. Odbijamy sobie nasze braki z przeszłości. Presję wywołuje na nas społeczeństwo i rynek. Rynek, który jest przesycony i naładowany wieloma niepotrzebnymi nam do szczęścia rzeczami. Ulegamy mu i gromadzimy: niepotrzebne rozmowy na facebooku o pierdołach, bibeloty, rozmowy przez telefon o niczym. Podliczyłam ostatnio mój czas spędzony na niepotrzebnych rozmowach o głupotach, bzdetach o historiach co u kogo słychać. Średnio 7 telefonów po 10 minut w ciągu dnia. Czasem licznik wskazywał mniej, czasem więcej. Od poniedziałku do soboty było to 8h!!! Dopiero po podliczeniu, zdałam sobie sprawę, że umyka mi 8 godzin w ciągu tygodnia na przysłowiowe NIC.

IMG_2466

*

Wszystkiego dużo za dużo

 

Czasami mam wrażenie, że pomimo tego, że nie opracowuje wielkich strategii zawładnięcia wszechświatem, mój mózg wieczorami, nie jest już wydolny do pracy. Milion pierdół zaprząta moją głowę, milion niepotrzebnych dźwięków, telefonów, reklam, ludzi i problemów dociera do mojej głowy. Poniekąd nie mam na to wpływu. Poniekąd.

Znasz to uczucie, kiedy znajdujesz się w dużym mieście w godzinach porannym? Masz ochotę dostać się do pracy, żeby jak najszybciej uciec z tego młynu, jaki panuje wokół Ciebie. Masz wrażenie, że pośpiech innych udziela się i Tobie? Biegniesz razem z tłumem? Zdenerwowani ludzie, powodują, że sama zaczynam się denerwować. Kiedy pędzą inni – sama mam ochotę biec.

Żeby nie zwariować, skupiamy się na stworzeniu własnej strefy komfortu. Blokujemy bodźcie np. czytając gazetę w metrze, słuchają muzyki w tramwaju, zanurzamy się we własnych myślach – to wystarczy. Im mniej z zewnątrz tym lepiej. Minimalizm bodźców.

*

Minimalizm w domu

 

Moda na minimalizm domowy trwa w najlepsze. Chciałabym żyć w kuchennym minimalizmie. Potrzebuję większej ilości szafek, żeby upchać wszystkie sprzęty. Upchane sprzęty w szafkach, to nie minimalizm, ale patrząc na kuchnię, już byłaby minimalistyczna bez tylu bibelotów. Meczą mnie bibeloty, jednocześnie kocham bibeloty. Przestrzeń w której się znajduje musi być czysta. W miejscu w którym mam coś stworzyć i wymyślić, potrzebuję minimalizmu. Nie skupiłabym się tam gdzie jest bałagan. Wręcz przeciwnie – chodziłabym poirytowana. Dlatego tak często widzicie świeże kwiaty przy komputerze. Tak, zmieniam je. To nie są te same goździki. Lepiej mi się pracuje przy nich oraz wtedy kiedy na stole mam porządek. To samo tyczy się pulpitu. Posprzątany pulpit to połowa sukcesu. Wyczyszczony z kurzu ekran również. Kawa w ładne filiżance, to już zwiastun tego, że podbiję świat.

IMG_2472

*

Minimalizmu w mojej szafie. Bardzo bym chciała

 *

Nie powiem Wam jak wdrążyć minimalizm do swojej garderoby, bo otwierając moją szafę, można się przestraszyć ilością ubrań, jaka się w niej znajduje. Mam wrażenie, że moje ubrania mogą nawet zabić. Szafa jest miejscem na które szkoda mi energii w tym momencie. Tak naprawdę, to szukam wymówek, żeby nic z nią nie robić, ale ja tego nie napisałam.

Joanna Glogaza to autorka książki „Slow Fashion”. Doskonała pozycja dla tych osób, którym ubrania – po otworzeniu szafy- rzucają się wprost na szyję. Ja mam ubrania, które żyją własnym życiem. Serio.

Po przeczytaniu książki, przygotuję dla Was recenzję w której okaże się, czy Joannie uda się zmobilizować mnie do uporządkowania i minimalizmu w mojej szafie.

*

Moda się skończy, ale minimalizm nie zniknie
*

Gdyby cały świat zaczął żyć modą minimalizmu, to zacząłby się popyt na konsumpcjonizm. Jeżeli jest czegoś za dużo, to jest kontra, która rośnie do wyrównania. Minimalizm się nie skończy, bo konsumpcjonizm kusi i ma wielką siłę. Jedynie moda na mówienie o minimalizmie zniknie. Takie są uroki trendów. Minimalizm będzie nam potrzebny, żebyśmy nie zgłupieli, żebyśmy potrafili organizować nasz czas i przestrzeń. Ja sama szanuję go i ją coraz bardziej. Rezygnuję świadomie z czegoś (równie ważnego) na rzecz ważniejszego. Jest to trudne, ale możliwe. Polecam dla osób żyjących w „nie mam czasu na nic”.

IMG_2451 IMG_2460IMG_2473 IMG_2474 IMG_2476


Dziękuję, że wpadłaś/eś z wizytą. Jeżeli chcesz być na bieżąco zapraszam tutaj Facebook i tutaj Instagram. Jestem tez na SNAPIE– anielno.

8 Responses

  1. piwnooka
    | Odpowiedz

    Te codzienne rozmowy to może nie taki czas zmarnowany. W końcu pielęgnujesz relacje z ludźmi :) A co minimalizmu w szafie. Spakowalam na tydzień ubrania, w których czuję się najlepiej i wychodzi na to, że resztę Z szafy mogłabym spokojnie wyrzucić. Ale jaj mi brakuje! 😀

    • Anielno
      | Odpowiedz

      Ja to zrobię, już postanowiłam, Sprzątam swoja przestrzeń. Znajomości wolałabym pielęgnować wyjściem na kawę :)

  2. Tedi
    | Odpowiedz

    Od dłuższego czasu zabieram się do porządków w domu i w swoim życiu. Męczą mnie już te niepotrzebne rzeczy i cały ten pośpiech. Oby mi się udało :-)

    • Anielno
      | Odpowiedz

      Minimalizm się na pewno przyda. Tak jest lepiej i wygodniej

    • Anielno
      | Odpowiedz

      Mnie też nadmiar zaczyna przytłaczać.

  3. Ojej, mam jak Ty. Uwielbiam minimalizm niemal w każdej postaci ale też kocham pierdoły, bibeloty, dodatki… :) co prawda nie idzie w parze to tak jak bym chciała ale uczę się 😀
    Co do szafy – dzięki @Nelove.pl przejrzałam już dwukrotnie szafę w celu spakowanie rzeczy, w których nie chodzę od minimum 2-3 miesięcy. Za pierwszym razem połowa tego w czym nie chodziłam wylądowała poskładana w drugiej szafie tzw. „do chodzenia po domu/na budowę”. I co? Okazało się, że nie ruszyłam ich nawet palcem prze te 2 miesiące. Się wkurzyłam, bo miejsca robi się coraz mniej, spakowałam do ogromnego pudła i wywiozłam. Połowa mojej szafy jest…. pusta. Jestem z siebie dumna bo nie było nic bardziej irytującego niż fakt, ze nie mogłam włożyć do szafy poprasowanych ubrań, bo by się pogniotły przez ścisk. :)
    no i nie ukrywam – mogę iść na jakieś małe zakupy :)

    • Anielno
      | Odpowiedz

      Ja też tak zrobię.. tylko zrobię sobie opcję „Nie chodzę 1 rok” 😀

  4. Make new home
    | Odpowiedz

    I ja powoli dojrzewam do minimalizmu. Pisałam kilkakrotnie o nim na swoim blogu. Nadmiar w jakiejkolwiek postaci nie służy człowiekowi.

Leave a Reply